„Jeśli masz pieniądze, kupuj rower. Nie wyobrażaj sobie, że w nim siedzi diabeł, nie lękaj się trudów nauki, nie lekceważ go jako zabawkę, ale naucz się jeździć i wyjeżdżaj jak najczęściej i najdalej za miasto. W krótkim czasie zgrubieją ci muskuły, odzyskasz sen, apetyt i humor, staniesz się człowiekiem zdrowym i dzielnym.”
@ Bolesław Prus, 1891.
2010-10-13
Cytat na dziś: Bolesław Prus.
2010-10-08
Tour de dopalacz

Przestrzegając przed niebezpieczeństwami związanymi z dopingowym przemysłem - nieustannie się rozwijającym, każdego dnia bardziej wyrafinowanym - zazwyczaj używamy czasu przyszłego. Sport „umrze”, „straci sens”, „zdehumanizuje się”, a rywalizacja „przeniesie się z boisk do laboratoriów”.
Ale kiedy mówimy o kolarstwie, wypada używać tylko czasu teraźniejszego. Ewentualnie przeszłego. Na szosach sport czysty, tradycyjny zdechł. Po 1995 roku w ani jednej edycji Tour de France, czyli najbardziej prestiżowej imprezy w tej dyscyplinie, nie zdołaliśmy uniknąć poważnych dopingowych podejrzeń - lub regularnej afery - uderzających w jej triumfatorów. Jedni do szprycowania się przyznawali, innym przestępstwo udowodniono, jeszcze inni korzystali na usunięciu z wyścigu faworytów (Carlos Sastre i sprawa grupy Astana) albo zostali obwołani zwycięzcami (Oscar Perreiro) dopiero wtedy, gdy zakazaną substancję wykryto w moczu zwycięzcy rzeczywistego (Floyd Landis). Pętla zaciska się nawet wokół szyi legendarnego Lance’a Armstronga... 15 lat bez niezapaskudzonego wyścigu!
Teraz zawieszony został superbohater ostatnich lat Albert Contador, a niejaki Ettore Torri ogłosił, że wśród popychaczy pedałów biorą wszyscy.
Torri nie jest zrezygnowanym kibicem, który stracił złudzenia i odruchowo podejrzewa wszystkich. Ani sfrustrowanym, skazanym na banicję kolarzem, który przyjął prostą obronną strategię: kantuję, bo kantują wszyscy. Nie, Torri to 78-letni, szanowany rzymski prokurator sterujący walką z dopingiem we Włoszech. On proceder poznał głęboko, on musi wiedzieć, co mówi.
Wyrwało mu się też, że doping należy zalegalizować, o ile ten nie szkodzi zdrowiu. Wyrwało mu się niemądrze. Po pierwsze, każdy lekarz powie, że nie da się ustalić dawki „szkodzącej zdrowiu”, bo różni ludzie różnie na różne substancje reagują. Po drugie, przesunięcie granic nie zapobiegłoby oszustwom, lecz przesunęłoby oszukiwanie na inny poziom. Pozwolilibyśmy na zażywanie siedmiu kropel dopalacza, to nienasycony delikwent w potrzebie wciągałby dwa razy tyle, a potem dowąchał czego innego, żeby ślady szwindlu z organizmu usunąć.
Czyli nic by się nie zmieniło. Jak oszukują wszyscy dziś (o czym nie tylko ja jestem głęboko przekonany), tak wszyscy oszukiwaliby jutro. A lud nadal by wyścigi oglądał - skoro 15 lat przekrętów sprzed telewizorów tłumów nie przepędziło, to nie przepędzi ich i pół wieku. Wiedzą, że kręcący nadal - także po wzięciu szprycu - wkładają w walkę wysiłek nadludzki, zasługujący na podziw i szacunek.
Uczciwie i bez hipokryzji zrobiłoby się dopiero, gdybyśmy zezwolili na absolutnie wszystko. Kolarze z większymi pieniędzmi i zmyślniejszymi jajogłowymi u boku mieliby większe szanse na sukces (znamy to z Formuły 1), a także większe szanse na przeżycie, bo ktoś kontrolowałby, ile czego zażywają. Natomiast kolarze ubożsi w szmal oraz know-how mieliby mniejsze szanse na sukces. I na przeżycie. Zdeterminowany, niezdolny do podejmowania racjonalnych decyzji półgłówek mógłby się wykończyć już na początku kariery.
Wszyscy ponosiliby ryzyko. Jak himalaista, który wspinając się ku abstrakcyjnemu celowi - zdobyciu szczytu - może zginąć. Jak przyduszony tłuszczem zapaśnik sumo, który wie, że przedstawiciele jego profesji umierają dziesięć lat wcześniej niż przeciętny Japończyk. Jak bokser, któremu cios odbiera mowę albo i rozum. I jak moczymorda, który chleje na umór, czyli po zawał albo marskość. Atleta zostałby zredukowany do bolidu, z którego wyciska się maksimum, nawet kosztem kraksy na następnym wirażu.
Nieetyczne? Owszem, dlatego przepisy pełnej swobody zabraniają. Antydopingowy pancerz nie chroni równości szans i w ogóle uczciwości rywalizacji, on chroni wyłącznie zdrowie i życie sportowców. Choć ćpają wszyscy, to wpadają tylko pechowcy, więc o sprawiedliwości nie ma mowy. Ale strach przed dyskwalifikacją ogranicza dawki przyjmowanych dopalaczy, trzyma za włosy tych, którzy balansują na krawędzi i dla chwały gotowi byliby rzucić się w przepaść. Handlarzy narkotykami też nie ścigamy przecież dlatego, że chcemy wszystkim po równo odebrać dostęp do odmiennych stanów świadomości, lecz po to, by w rynsztokach leżało mniej trupów.
Czysty sport - pewnie nie tylko w kolarstwie - jest martwy. Walczymy już tylko o to, by rzadziej zabijał sportowców.
Autor: Rafał Stec.
2010-10-03
Hattrick: FC Red Devils Bial - SHNN FOOTBALL CLUB
1604 kibiców pojawiło się na FC Red Devils Bialys Arena w ten pochmurny dzień. Ulice w całym regionie Podlaskie były wymarłe, gdy fani obu drużyn zebrali się na meczu derbowym. Trener drużyny Bialystok zdecydował się na ustawienie 4-4-2. Następujący piłkarze wybiegli na murawę: Dac - Mnich, Grzejda, Machiński, Szczęśniak - Łopaciński, Roszak, Wywiał, Kluczewski - Rycerz, Drzewiecki.
Taktyka zespołu FOOTBALL opierała się na ciekawym ustawieniu 4-3-3. A teraz króciutko skład, bo to w końcu najważniejsze: Čerina - Szymanowski, Gancarz, Stawiarz, Ratajski - Cecotka, Owczarek, Szczygieł - Drobek, Tchizhevskiy, Grygowski.
Gra z kontry zdawała się być ulubioną taktyką zespołu Bialystok. Drużyna FOOTBALL zdecydowała się grać pressingiem. Zaczyna wiać chłodny wiatr. Wieje też nudą. 14 minuta. Okazja dla FOOTBALL. Rafał Szymanowski przedziera się środkiem pola, minął już dwóch obrońców - wpadł w pole karne! No strzelaj, strzelaj, strzelaj, goooooolll !!!! 0-1. W 23 minucie rzut karny dla FOOTBALL. Jędrzej Ratajski ze spokojem podwyższył prowadzenie o kolejnego gola. 0-2 i porażka gospodarzy wydaje się być nieunikniona, jak zmarszczki po sześćdziesiątce. Minęło 29 minut gry, kiedy Yuriy Tchizhevskiy przedarł się z prawego skrzydła, podwyższając wynik ku rozpaczy lokalnych fanów. Zespół FOOTBALL prowadził już 0-3. Po pierwszej połowie spotkania 0-3. Drużyna FOOTBALL dyktowała warunki na murawie, z 61 procentami posiadania piłki.
Yuriy Tchizhevskiy spróbował wykorzystać swoje nietuzinkowe przyśpieszenie w 53 minucie, ale Hieronim Grzejda pewnie przerwał atak, pokazując, że i jemu nieobce są umiejętności sprinterskie. Zawodnik gości, Yuriy Tchizhevskiy, wykorzystał błąd, a właściwie wielbłąd prawego obrońcy gospodarzy w 74 minucie poprawiając wynik na 0-4 dla FOOTBALL. W 80 minucie żółta kartka dla zawodnika FOOTBALL. Waldemar Owczarek odpychał delikatnie, ale trafił na sokole oko arbitra. 81 minuta. Zaczyna się kopanie po nogach. Leży Henryk Kluczewski (Bialystok) i zwija się z bólu. Oj, już wstał! Po szybkiej wymianie podań środkiem boiska Yuriy Tchizhevskiy znalazł się w wyśmienitej sytuacji i mimo ofiarnej interwencji bramkarza umieścił piłkę w siatce. Od 82 minuty drużyna FOOTBALL prowadzi już 0-5. To już trzeci gol na jego koncie - Yuriy Tchizhevskiy zdobywa hat-trick. Przekonani o zwycięstwie, zawodnicy FOOTBALL skupili się bardziej na defensywie. Jędrzej Ratajski zwiększył prowadzenie gości potężnym strzałem z woleja po podaniu z prawej flanki. 0-6. Kibice gospodarzy zaniemówili. Zawodnik gości, Tomasz Szczygieł, w 88 minucie wykorzystał nieporozumienie pomiędzy bramkarzem a stoperem gospodarzy. 0-7 dla FOOTBALL. Wspaniała okazja dla Bialystok. Adam Wywiał otrzymał podanie z prawej i popisał się przepięknym strzałem nożycami. Ku rozpaczy kibiców Božidar Čerina wykazał się nieziemskim refleksem. Po przepięknej kontrze w 89 minucie drużyny FOOTBALL Jakub Drobek popędził lewą stroną boiska i mocnym strzałem próbował zaskoczyć bramkarza. Ten jednak był na posterunku i pewnie złapał piłkę. W 89 minucie zawodnik drużyny Bialystok, Adam Wywiał, po starciu z rywalem padł na murawę tuż za linią pola karnego. Jednak sędzia uznał, że zawodnik symulował i ukarał go żółtą kartką. W 89 minucie seria dokładnych podań z pierwszej piłki w środku pola. Tomasz Szczygieł nie zmarnował okazji na zwiększenie prowadzenia dla FOOTBALL na 0-8. Te czterdzieści pięć minut spotkania było zdominowane przez FOOTBALL, z imponującymi 67 procentami posiadania piłki.
Najważniejszym piłkarzem zespołu Bialystok był Ludwik Szczęśniak. Niestety Hieronim Grzejda powinien jak najszybciej zapomnieć o dzisiejszym występie. Jakub Drobek był niewątpliwie najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem zespołu FOOTBALL. Z drugiej strony, Adrian Cecotka miał fatalny dzień. Końcowy wynik meczu: 0-8.
Źródło: hattrick.